Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Po nitce sieci

Dumny niegdyś pan pocił się, krzywił i wytrzeszczał oczy, gdy żołnierze Mściwoja ostrzyli drewniane kołki. Wiedział, po co to robią. Już go usadzili na stołku, ręce uwiązali do poręczy i tylko czekać, aż nieopisany ból powędruje spod jego niszczonych paznokci w najdalsze zakątki ciała. Czcigodny niegdyś możnowładca już nie tylko pocił się i krzywił, lecz cicho łkał i wydawało się, że zacznie z bojaźni robić pod siebie.

- Będę mówił... - wyszeptał drżącym głosem.

- Będziesz - bezlitośnie uciął Mściwój. Jego podwładni spojrzeli na dowódcę czy przerwać przygotowanie do mąk, lecz ten przecząco pokręcił głową.

- Nie ma potrzeby... - chlipał związany. - Całą prawdę wyjawię!

- Wyjawisz - Mściwój był niewzruszony.

Już się po pomieszczeniu rozniosła woń strachu ciała i tego, co się z przerażonego organizmu wydobywa, gdy w śmiertelnej trwodze.

- Zrobię co chcecie, tylko...

- Tak, zrobisz, co chcemy.

Związany wrzasnął przeraźliwie, żałośnie i bezradnie. Sam strach lepszy od bólu. Mściwój wyczekał tego pana, aż się zupełnie z mężczyzny w przerażone zwierzę zamieni. Pełne pogardy dla samego siebie i niczego więcej ponad przeżycie nie pragnące. Wtedy Mściwój zaczął pytać.




Kolejni dumni, napuszeni panowie pękali jak mydlane bańki. Nawet ich nie musiał szczególnie Mściwój okładać. Kto do bólu i znoju nienawykły, temu szpilka wystarczy za męki. Łamali się po kolei, jak kłosy od sierpa żniwiarza. Wszystko mówili.

Pędraka z Grodnicy do Bractwa wprowadził Bagnisko Czarny. Ten z kolei podlegał Sobiesławowi Kędzierzawemu. Sobiesław to już była w Bractwie ważna osoba i samemu wysłannikowi Nosiciela Krwi służył. Długo się ów Sobiesław opierał, lecz w końcu on i wszyscy przesłuchiwani także potwierdzili.

Imię pierwszego wśród miastowych sługi Nosiciela brzmiało znajomo.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później