Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Odolanie! Zdrajco! Sługusie Nosiciela!

Wszyscy, których na przesłuchanie wzięto potwierdzili straszną prawdę. To Odolan! Szanowany, słuchany i podziwiany. Możny wśród możnych, sławny wśród sławnych. Jeśli taki człowiek zaprzedał się złu, taka tutejszego społeczeństwa podwalina, jakże Śliwica miała przetrwać szerszenią nawałę?!

- Nie wierzę! - równocześnie powiedzieli Sasanka, Świetlik i Mściwój. I jeszcze Piast, którego w końcu wpuszczono do izby. - Nie wierzę!

Na tego czarta nie wystarczył strach. Jeśli Odolan go nawet odczuwał, to okazywać go nie miał zamiaru. Wzięły się więc za niego sprawne ręce żołnierzy. Pięści nic nie dały. Kije i obcęgi także. Gorące żelazo również zawiodło, Odolan milczał. Tak zęby zaciskał, że aż mu dziąsła krwawiły. Tak oczy mrużył, ze mu czerwone strużki zamiast łez popłynęły. Wszystkie mięsnie napinał, a stawy nadwyrężał. Jakieś wybroczyny, otwarte rany na całym ciele mu wystąpiły, lecz ciągle milczał.

- Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś tak hardo się mękom opierał - niedowierzał Świetlik. - Każdy zwyczajny człowiek już by uciekła w śmierć lub pękł i wszystko powiedział. Albo oszalałby z bólu.

- Odolan sam za siebie już nie odpowiada - wyjaśnił Mściwój. - To Zły w nim siedzi i broni imienia Nosiciela wyjawić. Nic nie wskóramy jeśli...

- Jeśli?

- Jeśli choćby cząstka człowieka w nim nie pozostała. Jeśli została, trzeba ją znaleźć i obudzić. Tylko ta cząstka może Złego odpędzić i sumienie Odolana ruszyć...

- Jak jej szukać? Co taki człowiek mógł miłować, poza sobą samym?

- Dzieci Odolan ma?

- Córkę.

- Sprowadzić!

Już na sam ten dźwięk Odolan otworzył oczy. Oprzytomniał i zaczął mózgu używać. Tak, córkę kochał bardzo. Dla niej się ze Złym w sobie zmierzyć musiał.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później