Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Za twoim przewodem

- Co teraz? - zapytał Piast, gdy pożar dogasał. Wiatr rozniósł prochy Bukomira, strawił całą jego siedzibę i wszystkie jego rzeczy. Na szubienicach zawiśli wszyscy ważniejsi krwiopijcy i zginęli zasieczeni chłopskimi widłami służalcy Osetnika. Do Śliwicy powrócił oddech, jakiego ta dawno nie widziała. Każdy prawie miał tu wrażenie, jakby z piersi zrzucono mu głaz, a rozum obudził się po pijackiej nocy. Co teraz?

- Teraz ciężka robota nas wszystkich czeka - odrzekł Mściwój, który srogą miną w zarodku zdusił u wszystkich chęć do hucznego świętowania zwycięstwa. - Tyle zyskaliśmy, że możemy teraz działać bez obawy, że nam kto nóż w plecy wbije. Dobre to, ale trosk i tak nadto. Chodźcie za mną!

Pospiesznie ruszył na kraniec miasta, skąd rozciągał się widok na południe i wschód - na Przełęcz Krwawnik, a co młodsze oczy potrafiły w pogodne dni zobaczyć stamtąd nawet dalekie połacie Hobola. Tego dnia jakaś mroczna zawiesina przytłaczała widnokrąg. Wszyscy wiedzieli, skąd ta czerń pochodziła. To płonęła Grodnica, brama rozwiniętych krain. Padła i nic już dzikim hordom nie broniło dostępu. Groza ogarnęła wszystkich.

- Popatrzcie! - Mściwój wskazał na przełęcz. Coś tak się ruszało, jakieś mrowie podążało ku Śliwicy. - Uchodźcy z Hobola to jest nasza pierwsza troska. Przygarnąć trzeba tych ludzi, dać jeść, schronienie znaleźć, bo już noce chłodne. Nie będzie to łatwe, bo na tysiącach nieszczęśników się nie skończy. Całe podpalone Hobole do nas idzie.

- Popatrzcie teraz na to! - Mściwój wskazał na mury miejskie. Były w opłakanym stanie. Od dawna nikt ich nie naprawiał, bo tez nie było po co. Teraz te ruiny miał po raz pierwszy od wieków zobaczyć wrogie wojska. - Szerszenie będą tu niedługo! Jeśli tych murów nie załatamy, nawet najliczniejsza obrona nie pomoże. Trzeba się brać do roboty i to natychmiast, żeby wojsku stanowiska obronne wskazać!

- Wojsku? - Piastowi zrzedła mina. - Mściwoju, ale tu nie ma żadnego wojska. Tylko straż grodzka, jakieś bojówki i zbrojne gromady chłopskie. Jesteśmy zgubieni!

- Nie jesteśmy! - wściekł się Mściwój na te łzawe słowa. - Mamy jeszcze trochę czasu by z was mazgaje zrobić żołnierzy.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później