Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Czterdziestu czterech ludzi Chociana

Belki, stropy i krokwie większości dzielnic Grodnicy już się dopaliły, pozostawiając na wstydliwy ogląd brudną, nagą glebę. Taką, jaką ją zastali wieki temu założyciele miasta. Rozczłonkowane bogactwo grodu walało się jeszcze tu i ówdzie bezwartościowymi szczątkami. Dzieje Grodnicy umarły bezpowrotnie. Uleciały pokoleniowe opowieści szlachetnych rodzin. Wyparowały ułożone przez wieki zwyczaje. Ulotniły się prawa, przyjaźnie i miłości. Całe dziedzictwo grodu umarło. Zmarło miasto Grodnica i już nigdy nie powróci.

Pośród pożarów tliły się jeszcze tylko drobne iskierki. Między jęzorami dzikiego ognia, co bezmyślnie pożera wszystko na drodze nie martwiąc się o jutro, przetrwał w osobach czterdziestu czterech ludzi Chociana ogień ważniejszy. Taki co zawsze w człowieku dobrym płonie: światły i szlachetny, karmiony wiarą, pięknem i prawdą.

Ci ludzie nie mogli już mieć nadziei na wskrzeszenie swego miejsca na świecie. Grodnica przepadła. Koniec. Tylko dwa potężne mury, starożytne ściany dzielące w poprzek całą dolinę przypominały, czym gród ten był niegdyś. Nie można było uratować miasta, ale iskry w szlachetnych ludziach, póki się tlą, zawsze mogą walczyć dla innych. Czterdziestu Czterech Nosicieli Tego Co W Człowieku Najlepsze.

Główna droga wiodąca z dolnej do górnej części Grodnicy mądrze była pomyślana tak, aby niechcianych obcych mylić i na strzał z zasadzki co chwile wystawiać. Nim się dotarło od tej dolnej, zewnętrznej bramy Grodnicy do ściany oddzielającej jej wewnętrzną część, już w pełni należąca do rozwiniętych krain - dobrej godziny było trzeba. Każdy ostrzejszy zakręt zaopatrzony był w kamienną strażnicę, z której obrońcy łatwo mogli szeregi wroga przerzedzać. Nadto jeszcze droga wznosiła się i opadała w taki sposób, aby napastnicy w miejscach dla siebie najniebezpieczniejszych musieli zwolnić i skłębić się w bezładzie, jeśli dużą liczbą szli ku rozwiniętym krajom.

gdańsk przewodnik słowianie chociana

Zwiadowcy Szerszeni nie byli głupcami, dobrze wiedzieli, czym grozi pochód wojsk pośród niezbadanych zgliszcz i ruin wrogiego miasta. Działali sprawnie. Przetrząsnęli wszystkie te stanowiska, które mogłyby siać śmierć w szeregach Rojów. Wyciągnęli nawet niejednego "dzikiego" obrońcę, który zamierzał samotnie i z ukrycia wroga razić. Takiego nieszczęśnika natychmiast i na miejscu wieszano. Służył on odtąd za znak i kierunkowskaz, że droga właściwa, a okolica z grodniczan oczyszczona.

Ludzie Chociana także nie byli głupcami. Dobrze wiedzieli, jak dobrze ułożone wojsko działa. Nie kryli się po dziurach oczywistych na zasadzkę, nie działali samodzielnie ani też głupio. Skryci dobrze, poustawiani mądrze czekali na właściwą chwilę.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później