Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Czterdziestu czterech się kryje

Wysoko, już w wewnętrznej, bogatszej i szlachetniejszej części Grodnicy było takie miejsce, gdzie droga zupełnie nagle przestawała się wspinać i wić pośród kamiennych umocnień. Otwierała się na majdan najdawniejszego grodu, który z czasem zmienił się w miejsce święte, nazwane Źródłem Żywej Wody. Jeszcze kilka dni wcześniej kwitło tu serce całego miasta, zwieńczone miedzianymi dachami najzamożniejszych kupieckich siedzib. Tutejsi mieszkańcy wierzyli, że swoje szczęście, bogactwo i długowieczność właśnie tej wodzie zawdzięczają. Wodzie i Radunicom, czyli ni to duchom, ni boginkom, które się mocą zaklętą w tej wodzie opiekowały. Te wesołe wodzianki podobno lubiły nocami się dobrze zabawić, nic więc dziwnego, że młodzieńcy przywabieni bajkami nieraz tu noce spędzali marząc o obfitych i wesołych dziewczętach.

Gdy się Szerszenie z Grodnicą rozprawiły, nie zostało z tych obrazów nic. Nie zostało nic, poza resztkami miedzi i dopalającymi się belkami stropów. Źródło także utonęło gdzieś między szczątkami. Odsłonił się za to przepyszny widok na całe Hobole, bo było to w Grodnicy najwyżej położone miejsce.

Wszystko co się chciało można było dostrzec. Że większość prostych żołnierzy Szerszeni to byli ludzie oderwani od ziemi: dawni rolnicy, zbieracze albo pasterze, jasne że najpierw zobaczyli bogate gospodarstwa. Tak ich przyroda ukształtowała, że niczego bardziej nie żądali, niż takiego właśnie zasobnego domostwa, żywiny dorodnej i tłustego pola pięknie rodzącego. Wszystkim im ślinka ciekła na myśl, że to teraz będzie ich, ze każdy takim bogatym chłopem na zasobnej ziemi będzie.

Tak im dowódcy obiecywali.

Sami dowódcy byli bliżej prawdy. Dobrze im wodzowie wytłumaczyli, że się na początek prostym żołnierzom da gospodarstwa, niech się urządzą i pracą zajmą. Potem się na nich podatki nałoży, a z tych podatków dowódcy będą pędzili dostatnie życie w grodach.

Tak dowódcom wodzowie mówili.

Wodzom zaś sam Zły przyobiecał... O , nie! O tym sza! Z wcześnie o tym mówić! Nie wiadomo, kto patrzy, nie wiadomo, kto słucha!

Gdy już czołówka Szerszeni, co Grodnicę spaliła odeszła na północ, by grabić i gwałcić, na majdanie stanęły kolejne hufce. Te były od zdobywców Grodnicy jeszcze liczniejsze, bo ich zadaniem było kolejne miasta rozwiniętych krain zdobywać. Od Śliwicy rozpoczynając.

Usłyszeli, jak z Grodnicą łatwo poszło, zasłyszeli, jak słabo Śliwica broniona, więc się uspokojeni rozłożyli biwakiem na majdanie. Odetchnęli po wspinaczce. Pewnie się poczuli, zamknęli oczy i rozmarzyli. Już byli u progu bogactwa i pomyślności.

Kto to tam szeleści w załomach? Co za szmery? Czy to te Radunice przywołują wesoło?

- No warto by się zabawić! - uśmiechnął się niejeden na myśl o krągłościach.

Jednak zamiast wdzięków i przyjemności, dostały im się groty strzał. Zostali ze strzałami w płucach, sercach i mózgach, a mrzonki uleciały wraz z gasnącym życiem.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później