Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Duch czterdziestu czterech

Grodnica. Chocian zobaczył, ze już pojmano ostatniego z jego druhów. Wiedzieli, co ich czekało, więc każdy miał ze sobą to, co muchomor może dać człowiekowi najlepszego. Wywar ukryty w niewielkich naczyniach zdążyli wypić wszyscy. Zanim kaci Szerszeni wzięli się za nich, już byli martwi.

- Czy warto było? - pomyślał Chocian. - Najlepsi z moich ludzi zostawili tu swoje wspaniałe żywota po to tylko, żeby na dzień, dwa opóźnić pochód Rojów...




Śliwica. Mściwój zatroskany patrzył, jak krzątający się wszędzie ludzie łatają ostatnie wyszczerbienia w murach Śliwicy. Tam, gdzie nie udało się wypełnić dziur porządnym murem, wstawiano na hak łączone pnie okorowanych dębów, które tworzył skrzynki wypełniane później ziemią i kamieniami. Z wierzchu całość oblicowywano płaskimi, dobrze do siebie pasującymi głazami.

Ludzie pracowali bez wytchnienia. Dniem i oświetloną pochodniami nocą. Pracował każdy kto tylko miał na to siłę i kto nie był powołany do straży. Zdążyć przed Szerszeniami!

Krok w krok za Mściwojem podążał Piast, który miał się, zgodnie z wolą wodza, nauczyć wszystkiego, nauczyć jak najszybciej, żeby kiedyś sięgnąć w Śliwicy po władzę. Za Mściwojem podążali też Świetlik z Sasanką. Choć już nieobcy tu byli, to Mściwój i Piast byli ich jedynymi prawdziwymi przyjaciółmi. Choćby dla podtrzymania ducha trzymali się razem.

Mściwój spoglądał na zastępy, jakie jego ludzie kształtują z tutejszych mieszczan i chłopów. Straż Miejską z mieszkańców grodu, która uczyła się bić na murach i pośród ulic oraz Straż Ludową, stworzoną, by górskich przełęczy i otwartego pola bronić.

Mało czasu!

- Jeśli bogowie pozwolą, jeśli się nad nami zlitują, zdążymy! - pomyślał Mściwój. - Ledwie zdążymy! Gdybyśmy mieli jeden czy dwa dni mniej, nic by z tego nie wyszło!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później