Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Znicze na murach

Świt na murach Grodnicy. Dopiero co skończył się dzień niezwykły, w którym myśli śliwiczan krążyły wokół wspomnień o ludziach wspaniałych. Bohaterach i świętych. Wokół cieni tych, którzy pod to miasto położyli podwaliny, którzy to miasto własną krwią i potem podtrzymywali. Wokół tych, którzy w życiu więcej dali, niż wzięli.

Po tym dniu nadszedł świt dnia kolejnego, także niezwykłego, bo od poranka modlitwy płynęły już do wszystkich umarłych, którzy kiedyś sobą gród i okolice wypełniali.

Czy przyjdzie niedługo do nich dołączyć?

gdańsk przewodnik słowianie chociana

Straż Ludowa na przełęczach, Straż Miejska na murach Śliwicy. Patrzyli, jak od południa, z Hobola nadciąga czarna pokrywa nieskończonych wrogich szeregów. Już kto z szarych uchodźców miał znaleźć schronienie, znalazł. Kto nie zdążył, pewnie razem ze swym dobytkiem ginął w niepamięci. Tylko liczne ogniska pożarów rozświetlały południową krainę, a wokół nich czerń, czerń nieubłaganie sunąca, aby zgnieść mury miasta, przekłuć wszystkie serca tam bijące i zanieść śmierć całemu światu.

- Wici! - rozległo się na murach, w górskich przejściach i na polach. - Do broni! - rozległo się na całej granicy. - Szerszeni nadchodzą!

Jeszcze zajęło chwilę nim wszyscy czujni i gotowi zajęli stanowiska. Jeszcze oddech i swoje miejsca zajęły roje Szerszeni.

Pierwsza strzała przecięła blade niebo. Inne poleciały za nią zazdrośnie przesłaniając wczesne słońce. Czerń i czerni jeszcze więcej.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później