Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Mądry dostrzega więcej

Wodzowie Szerszeni nie chcieli zamykać okrążenia Śliwicy. Wojsk mieli wystarczająco, ale jacy to byli żołnierze i jak by się zachowali gdyby im Straż Ludowa na tyły wyszła, to tylko oni wiedzieli. Nie mogli ponadto mieć pewności, czy Szańczyk jednak nie postanowi wspomóc obrońców grodu prawdziwymi wojami. Lepiej się nie narażać.

Zamiast ściśle otaczać miasto wodzowie Szerszeni zajęli najważniejsze miejsca: Przełęcz Krwawnik, główne ścieżki w górach, warownie wokół miasta i podejście do głównych bram. Dzięki temu byli panami tej bitwy. Sami bezpieczni od nieoczekiwanych wypadów i zasadzek mogli w każdej chwili dac rozkaz do ataku na bramy taką liczbą i takim sposobem, jaki najbardziej im odpowiadał.

Obrońcy tymczasem świadomi liczebnej przewagi wroga czekali bezpiecznie skryci za zębami murów. Ile się da przeczekać, ilu się da strzałami z nóg zwalić. Każdy żołnierz miał się w tej bitwie liczyć. Żywy żołnierz, nie głupio bohaterski, bo tylko taki może drogę obcym zagrodzić.

- Takiej chmary żołnierza jeszcze moje oczy nie widziały - niedowierzał Świetlik. - Z różnymi walczyliśmy. Popiołcy wielkie wojska zbierali, ale nigdy w jednym miejscu takiej liczby nie było!

- Ze sto tysięcy będzie! - zgadywał Piast.

- Więcej! - dodał ktoś inny. - Czoło już pod mury podchodzi, a na przełęczy końca pochodu nie widać.

- To właśnie jest ich słabość - doświadczony Mściwój spokojnie uciął gadanie. - Jak myślicie, po co ktoś wysyła dwieście tysięcy ludzi, aby słabo bronioną twierdzę zdobyć? Dwadzieścia tysięcy porządnych wojów by wystarczyło, trochę oblężniczych urządzeń i mądrzy dowódcy.

- Po co więc oni wszyscy tu przyszli?!

- Te gromady większym są zagrożeniem dla przywódców Szerszeni niż dla nas. Zobaczycie. Niemniej pierwsze uderzenia musimy przerwać, bo świat zginie. Co za różnica z czyjej ręki.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później