Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Co ci przypomina

Świetlikowi i Sasance przyszło wkroczyć w domenę Ulewnicy bardzo późną jesienią. Na polach już się nie widziało ludzi, wszystko co miało być zrobione - zrobiono. Tylko śniegu czekać. Sporo ludzi widziało się po leśnych szkółkach i starych dąbrowach. Tu młode drzewka przed zwierzęcymi zakusami osłaniano, tam z kolei dorodne drzewa kładły się na życzenie człowieka, aby dać mu budulec lub ciepło. Jeszcze więcej ludzi gromadziło się przy żelaznych piecach, których setki po drodzie mijali i z których słynęła Ulewnica. Gleba tu aż czerwona była od tego minerału, wiec darń całymi płatami zdzierano, aby ją przetopić i we wszelkie dobra przekuć. Ze wszystkich rozwiniętych słowiańskich krajów miecze tu robiono najlepsze.

Obojętnie gdzie by się za ludźmi nie oglądać: w kopalniach, po lasach, przy huciskach czy w gospodarstwach - wszędzie znajome twarze. Świetlik nie miał wątpliwości. Tylko nadzorcy byli tutejsi. Prawie wszyscy robotnicy i najęci chłopi to Słowianie z Roli. Jak w Śliwicy, jak gdzie indziej rozwiniętych krajach, to na ich barkach budowano tutejszy dobrobyt. Przybywali za chlebem, którego na Roli brakowało po wojennych zawieruchach. Tutaj świat wojny dawno nie widział, rósł w mądrość, aż był w stanie wyżywić więcej ludzi, niż go zamieszkiwało. Skoro więc wszyscy tutaj się wzbogacili, po co mieliby ciężko pracować, skoro mogli za grosze nająć głodnych i prostych Słowian z Zachodu?

Słowianie bardzo ciężko pracowali, aby zasłużyć na prawo pobytu w tym kraju, aby ich dzieci miały nadzieję na przyszłość, a wnuki - kto wie - może zaskarbią sobie kiedyś szacunek należny miejscowym...

- Czy tak musi być? - zastanawiał się Świetlik. - Trudno mi patrzeć, jak się poniżają dumni wojownicy znad Białej Wody, albo jak się szlachetne szeptunki nurzają w biedzie...

- Musi - twardo odrzekła Sasanka. - Taki jest człowiek, tak zawsze świat układał. Pociesz się, ze twoi bracia tak ciężko pracując w końcu obejmą ten kraj w posiadanie, bo tamtym z miasta nawet już mnożyć w końcu nie będzie się chciało. Zajmą ich miejsce, wzbogacą się, a wtedy...

- Koło się toczy - Świetlik pokiwał głową. - Popatrz, już mury widać! Ciekawe jaka zaraza nas przywita!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później