Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Wyzwolona myśl

Gospoda nazywała się Wyzwolona Myśl. Stańczyk zaprowadził ich tam, bo - jak mówił - nigdzie lepiej nie widać tego, co się w Ulewnicy dzieje. Gdy szli, oczywiście cały czas lało. Wszyscy schowani pod kolorowymi kapturami przechodzili pospiesznie, aby jak najszybciej znaleźć się pod dachem. Podobnie szybko szli Sasanka ze Świetlikiem, aż Stańczyk wreszcie wskazał im drzwi karczmy. Buchnęło ze środka ciepłem, światłem i gwarem. Jak to w gospodzie, tyle, ze tutaj spotykali się podobno wszyscy, którzy w sztuce wyzwalania umysłu ze skostniałych przyzwyczajeń byli najwytrwalsi.

Usiedli, dano im niewyszukanego piwa, bo zdaje się na łechtanie podniebienia nie zwracano tu takiej uwagi, co na podniety umysłu. Od razu im się rzuciło, że pośród rozgorączkowanych rozmowami, łamiących w tych rozmowach coraz to nowe zwyczaje byli tacy, którzy zdawali się...

- To nieżywce - oświecił ich Stańczyk. - Gdy ktoś się za daleko w przekraczaniu granic i wyzwalaniu myśli posunie, może skończyć jako taki nieżywiec. Zdarza się. Lepsze to niż umarłosze. Tych się wieczorami wystrzegajcie.

- Opowiesz o tym wszystkim?

- Opowiem, tylko zamówcie wieczerzę i piwa więcej, jak żeście obiecali.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później