Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Ijanion

Para kłoniących się ku sobie lubieżnie mężczyzn gdzieś sobie poszła w ustronne miejsce, a ławę zaraz zajęli inni. Dwie młode dziewczyny i starzec. Nieprzyzwoicie by było pisać, co się między nimi działo.

- Otóż Ijanion jest Nosicielem - powiedział w końcu Stańczyk, gdy już zmęczył trzecie piwo i drugim talerzem lubianego tu mięsa z kuropatwy się nasycił. - Miała Grodnica swojego Nosiciela Ognia, miała Śliwica Nosiciela Krwi, a Ijanion jest Nosicielem Kłamstwa, chociaż woli nazywać się Zabójcą Świętości.

- Co?!

- Nigdy tego w otoczeniu Ijanion nikt nie ukrywał. Co prawda, gdy tę Osobę zapytać, nigdy wprost "tak, jestem Nosicielem" nie odpowie, ale też nie zaprzecza. Nie kryje się ze swym pochodzeniem.

- I wy tak po prostu pośród siebie pozwalacie wysłannikowi Złego żyć?! - nie wierzył Świetlik. - Nie zależy wam na życiu swoim i rodzin? Na duszach?

- A widzisz - uśmiechnął się Stańczyk, choć do śmiechu nic nie było. - Żeby się bać, trzeba najpierw rozumieć, ze się jakieś zagrożenie czai w pobliżu. Ijanion to umysł wielkiej siły. Jeszcze się nie znalazł taki, który by rozsądnym zdaniem był w stanie jej słowa obalić w rozmowie twarzą w twarz. Dlatego wszyscy za nią idą, nie przeciw niej. Ci którzy idą za Ijanion od początku i najwierniej, tworzą Zakon...

Stańczyk obejrzał się za siebie, gdzie przy ławie siedziała piękność z żelazną szpila szpecącą jej nos w poprzek przekłuty, popatrzył na łańcuchy srebrne jej wyciągnięte uszy oplatające i liczne sprośne rysunki na niemal nagim ciele.

- Dajcie jeszcze piwa!- Stańczyk pokręcił głową z niesmakiem. - O Zakonie miałem mówić, tak?


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później