Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Zbiegowisko

Mnóstwo nieprzyjemnych zdarzeń napotkali jeszcze wśród szczęśliwego i sytego ogółu. Długo by opowiadać, długo łzy wylewać. Na tyle one psuły obraz, na tyle zdawały się z czasem gęstnieć i potęgować w swej nierozwiązywalności, że już zupełnie zamysł Zakonu, aby boską moralność zastąpić ludzkimi prawami czyniły śmiesznym. Choć też strasznym. Ijanion to Nosiciel Kłamstwa, Sztuczka i Śródka - służki Ijanion Zakon trzymające. Zakon umysły mieszczan w Ulewnicy chwytał, a mieszczanie za dobrą monetę ten bełkot postępowy brali. Sami się wykończą...

Tymczasem śnieg zaczął z zapałem przykrywać ulice. Gęstniał na dachach, okna zalepiał i w drzwi się pchał natrętnie. W dni krótkie i ciemne ta puszysta zasłona jeszcze więcej światła zabierała. Mało przyjemnie.

- Pospieszmy się! - zawołał Stańczyk. - Zaraz się zacznie Zbiegowisko.

- Co się zacznie?

- Zbiegowisko, sami zobaczycie. Warto. Chodzą tam ludzie mało roztropni i popędliwi. Głupi czasem, do waśni skłonni, ale wiecie co? Jednego im nie można odmówić. Żyć to im się chce!

Wrzask setek gardeł w jednej potężnej pieśni zjednoczonych zdawał się potwierdzać, co Stańczyk mówił. Wysoki na kilka pięter płot otaczał spory majdan. Wewnątrz tysiąc ludzi, jakby do bitwy się gotujących. Zdaje się, zupełnie innych od zatopionych we własnych myślach Ulewniczan. Zbiegowisko. Tak! Jeśli szukać sojuszników to tutaj właśnie.

- Wrzeszczą, jak potwory jakieś! - Sasanka zatykała uszy przed wrzaskiem. - To te umarłosze?

- Przeciwnie - zaśmiał się Stańczyk. - Wręcz przeciwnie!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później