Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Umarłosze

Wieczór już późny był, gdy się zaczęło Zbiegowisko w ulicach miasta rozpływać. Tłum rozwrzeszczanych głów powoli znikał. Jeszcze gorączkę i podniecenie długo było po nich na ulicach czuć, lecz w końcu rozeszli się i ludzie, i nastroje, które w czasie gońby okolicą władały.

Ciemna, zimowa noc. Stańczyk jeszcze nie chciał ich prowadzić na nocleg, chociaż było już zimno i bardzo nieprzyjemnie. Niby środek miasta, niby całkiem sporo pochodni i ogników wokół, a jednak nieswojo...

- Na co czekamy?

- Na dwie rzeczy - odrzekł Stańczyk. - Chcę was poznać z jednym ścigaczem. Niech się ogarnie po gońbie i zaraz tu powinien być.

- A druga rzecz?

- Czekając na ścigacza, popatrzymy sobie na umarłosze. Wkrótce zaczną z jam wyłazić. O! Chyba już...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później