Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Kopiec Kraka

Mistrz-ścigacz, jak się okazało, miał na imię Krak - po dawnym, prawie bajkowym już władcy potężnego słowiańskiego państwa. Czego ojciec z matką oczekiwali, takie imię mu nadając? Że żywot jego będzie się wśród wielkich tego świata toczył? Że sam się wielkim stanie? Kto to może wiedzieć. Pytać już nie było kogo, bo oboje - ojciec i matka Kraka, dawno pomarli i w popiół się obrócili. Sam Krak za to, jeśliby tylko po wyglądzie sądzić rzeczywiście budził szacunek książętom należny. Wysoki, zbudowany na tyle porządnie, by pomieścić i siłę i wytrzymałość, a jednocześnie smukły na tyle, aby nie tracić szybkości i gibkości. Na twarzy rysy miał szlachetne, włosy długie i jasne, a w zielonych oczach błyskały iskierki mądrości i bystrości. Krak ścigacz, mistrz gońby, którego sława daleko poza Ulewnicę się niosła.

- Dość już będzie tych miłych powitań! - powiedział wreszcie Stańczyk. - Umarłosze, widzicie przecież, zmierzają ku nam!

Niby ludzie, niby bydlęta najgorsze z ludzkich mar wywlekające z półmroku już się nasyciły męczeniem pojmanych Słowian z nierozwiniętych krajów. Chłopcy i dziewczęta wyzuci z czci i życia, już jako martwe lalki nie stanowili dla umarloszy podniety. Ludopoczwary nie znając granic swoich zbrodniczych popędów poszukały sobie nowych zabawek. Kto był najbliżej?

- Ze czterdziestu!

- Więcej!

- Za późno już, aby się do miasta, między porządnych ludzi przedzierać! - krzyknął Krak. - Na Majdanie Gońby także się nie schronimy. Tylko jedno miejsce da nam sposobność tę noc przetrwać. Biegiem, na Kopiec!

- Tam się umarłosze nie zapuszczą?

- Zapuszczą się, zapuszczą. Bez walki się nie obejdzie, ale tam jest wąsko i stromo. Trochę z ich liczebnej przewagi ubędzie. Biegiem i za miecze chwytać!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później