Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Nuda

Kto by się tu domagał potworów, co zmysły świadkom ich dokonań porywają zionąc ogniem, rozrywając ofiary na strzępy i wyjąc przy tym niemiłosiernie? No kto? Rozum tu zjadł swoich towarzyszy: wiarę i męstwo, solidarność i miłosierdzie. Z odejściem rycerzy, mężczyzn prawdziwych, co poszli w dal bronić świata od unicestwienia kobiety przestały tu być kobietami. Strach strachem być przestał, dobra od zła nikt nie odróżniał, tylko te księgi rozsądkiem i zimnym rozumowaniem wypełnione dyktowały nieszczęsnym kobietom, co Ijanion służyły jak tutejszy świat urządzać.

Wyjątkowo perfidną postać tu zły przybrał. Nie wbijał szponów w trzewia, nie straszył kłami jak szpile ostrymi i ślepi czerwonych od wściekłości w nocy nie zapalał. Zwykłe i nudne sprawy tylko piętrzył. Lenistwo i niechęć zamieniał w skłonnych do tych przywar aż się stawali nieżywcami, co po knajpach bez życia siedzą. Zaś tych co podniet nad miarę szukali tylko w ich zamiarach utwierdzał, coraz to nowe przyjemnostki zmysłom ich podsuwając, aż się w nieludzkie skorupy okrutnych umarłoszy przeistaczali.

Nie bał się Stańczyk, nie wierzyła w groźby Sasanka. Nie lękał się Świetlik i Krak bojaźni przed nadprzyrodzonym nie czuł. Jeśli tak, to chyba stracone ich dusze, dwie drogi tylko przed nimi możliwe. Nieżywcami się staną lub umarłoszami.

- Ha ha ha! - zaśmiała się Sztuczka chełpiąc się swą władzą. Nawet z tak niezwykłymi przybyszami łatwo jej poszło. Potrwa to może i miesiące, może i lata, ale wszelkie wyższe uczucia postęp z ciał tych gości wygna.

Nie ma nadziei? Nie ma ratunku?

Za drzwiami coś tamsię poruszyło. Coś się szamotało. Stukało i waliło. Krzyk, jakiś i śpiew nawet. Młode i silne głosy.

- Nie dorwiesz nas! - wrzasnął jak poparzony Krak. - Jest jeszcze trzeci rodzaj ludzi, który stanie wam na drodze. Zaślepcy!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później