Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Zaślepcy!

Tłukli się i wrzeszczeli, aż drzwi wyleciały z zawiasów. Do środka wpadł najpierw przykry zapach wódki i machorki. Potem wrzaski klnących na czym świat mężczyzn, a w końcu oni sami. Pijani i wściekli szukali tylko zaczepki komu by tu i z jakiego powodu...

Zaślepcy!

Każdy w mieście się ich bał. Ciężkimi buciorami nanieśli tyle błota, że się chlew zrobił z chaty. Ulewnica! Przecież, ciągle tu pada, więc każdy nauczył się nogi wycierać. I tych też nauczono, ale złośliwie tak się zachowali, żeby gospodyni ubliżyć.

Przyszli ratować Kraka, swego bohatera. Wygrał ostatnią gońbę, więc był im niemal bogiem. Bywało i tak, ze przegrywał, wtedy nieraz przeklęty został i pogardliwym spojrzeniem obdarzony. Ale teraz był zwycięzcą. Mógł cokolwiek rozkazać, a zaślepcy by wykonali.

- Stójcie! - krzyknął Krak. - Co robicie?

- Po Ciebie przyszliśmy. Widzieliśmy, że cię ta suka zwieść chce na złą drogę. A ważna gońba za cztery dni, pamiętasz? Musisz pokazać zielono-niebieskim, gdzie ich miejsce!

- Jak śmiecie! - Sztuczka próbowała stanąć w obronie domu. - Jak śmiecie tu wchodzić!

- Jak śmiecie?! - jednemu z zaślepców oczy zapłonęły szczerą i gorąca nienawiścią. - A jak ty śmiesz nam do głów włazić ze swoimi brudnymi myślami!

- Co? - zdziwili się wszyscy. Takich słów nikt się nie spodziewał.

- Już przez ciebie brata straciłem. Posłuchał cię, w domu mnie i matce twoje głupie słowa powtarzał. Cały się w nich zatopił i teraz umarłoszem chodzi, bo myśli, że wszystko mu wolno, byle żądze zaspokoić. Ilu takich przyjaciół miałem, co umarłoszami przez ciebie się stali! Ilu przez tę starą Śródkę, co tak samo jak ty się pcha ze zgniłymi słowami do mózgów teraz jako nieżywce się po gospodach błąka! Pozabijałaś ludzi nie dając im umrzeć! Ty i ta twoja Śródka! Jak ty śmiesz się w ogóle odzywać!

Wydawało się, że ten najkrzykliwszy z zaślepców zaraz Sztuczkę z całej siły uderzy, lecz się tylko zamachnął.

- Trzeba by cię zabić, ale najpierw wziąć po kolei i pohasać jeszcze, żebyś ból poznała, jak ci których stworzyłaś!

Wszyscy zaślepcy krzyczeli, wszyscy wygrażali, ale nikt niczego nie zrobił. Zaślepcy to chamy ostatnie, prostacy i pijacy, co do bójki pierwsi. Ale niewiasty jeszcze żaden ni skrzywdził.

- Wystarczy tego! - wstał w końcu Krak. - Chodźmy stąd!

Wyszli, zostawiając Sztuczkę samą. Nie płakała. Nigdy nie płakała. Zagryzła zęby i myślała. Rozsądkiem do krańca posuniętym, zimną wiedzą i chłodną mądrością zabijała w sobie to co w człowieku warte bólu.

Dla wolności całkowitej wszystko odda, wszystko poświęci. I dla Ijanion!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później