Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Zaślepcy prowadzą!

W człowieku nawykłym do walki i zmiennych kolei losu: od głodu i zimna, naprzemiennych ludzkich nastrojów, niegodziwości wszechobecnej przy wojnach tylko tu i ówdzie przetykanych szlachetnymi porywami Zaślepcy zdawali się po prostu porywczy. Porywczy i skłonni do bójek, lecz poza tym zwyczajni. Młodzi.

Dla kogoś, jak ci co bogatsi z Ulewnicy, którzy całe życie spędzili pod pierzyną rodziców, w bezpiecznych murach miasta i w nakazach uczonego państwa co wolę zastępują - dla tych Zaślepcy byli straszną zarazą.

Jest między nimi i złego wiele, łatwo oni w szpony Czarnego popadają, który im łatwe drogi podsuwa, ale... jak łatwo Zły ich porywa, tak łatwo oni się z jego więzów potrafią uwolnić. Porywczy są. Młodzi.

Dniało. Widać było, że wyjątkowo dla Ulewnicy żar się miał z nieba sączył nie deszcze. Zaślepcy uradowani, ze swego bohatera wyrwali z oszołomienia, że go z powrotem do koni i gońby zaciągnąć mieli - śpiewali. Śpiewali, pili i rozrabiali. Młodzi.

Wielka była w nich moc, wielka tez nadzieja, bo to jedyna siła do życia skłonna w okolicy. Jedyny sojusznik, a taki popędliwy, bez zastanowienia działający szybciej niż się myśl pojawi.

Potwór od razu by ich przerobił na swych niewolników. W towarzystwie potworów jednak nie było. Sasanka z dala pod czujną opieką Świetlika, Stańczyk niepewny z boku nieco, a Krak w środku tłumu - otoczony i prowadzony...

- Nie tak to powinno być! - rzekł Świetlik. - Że nas wyciągnęli z domu Sztuczki, dobrze, ale że teraz nas jak barany gdzieś prowadzą, to fatalnie...

- Co innego zostaje?

- Krak tu kluczem, on powinien wiedzieć co...

- Stójcie! - krzyknął Krak, a wszyscy się zatrzymali. Zaślepcy spojrzeli na niego zaskoczeni. Wiedział co robić.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później