Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Wojna Zaślepców z Umarłoszami o Nieżywców

Olbrzymi majdan, tuż obok miejsca gdzie się szalone gońby odbywały. Poranek. Gorący i parny jednocześnie, widać że powietrze aż z gorących części świata, może nawet pustynnych, się tu przebijało.

Na placu porządny tłum młodzieńców. Może pięciuset nawet. Trzymali się w mniejszych gromadach, każda gromada z jakąś barwą, która ich w czasie gońby jednoczyła. Przeciw sobie nawzajem przeważnie. Teraz to się miało zmienić. Razem mieli pójść, wszystkie barwy, zwolennicy wszystkich zawodników przeciw...

Sasanka miała ich nauczyć jak o obronę zadbać swego ciała w walce. Uzdrowicielką była przecież, wiedziała co i jak. Stańczyk nalał im w dusze nieco mądrych i pięknych słów, aby nie szli w bój z chamską pieśnią na ustach, bo też i nie o chamskie bójki tu chodziło, lecz o poważną sprawę. Świetlik odrobinę ich chodzenia w bojowym szyku nauczył. Żeby wiecej im dać pewności.

A Krak miał im być wodzem. Prowadzić.

- Naprzód wojsko Ulewnicy! - spróbował wykrzyknąć do nich dusząc w sobie zdenerwowanie.

- Naprzód! - odpowiedzieli mu młodzi. Dotąd rozrabiacy, którzy mieli się stać dorosłymi. Pierwszy krok ku dorosłości już zrobili przecież. Posłuchali rozkazu.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później