Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Pan Krak Mądry

Dwa dni z tą władzą już się Krak borykał. Dwa dni, jak go zaślepcy (teraz raczej już zapaleńcy) we wszystkim słuchali, a ten ciągle tylko bieżące potrzeby i bieżące sprawy potrafił ugryźć. Czas naglił, bo przecież wiecznie tak się go słuchać nie będą, wiecznie też sługi Ijanion nie będą biernie patrzeć jak im się trucicielska władza z rąk wymyka.

- Trzeba coś obmyślić - rzekła Krak do Świetlika i Sasanki. - Tylko co?

- Po pierwsze - ostrzegła go Sasanka. - Nikomu już więcej nie pokazuj, że się wahasz. Tylko my o tym wiemy i niech tak zostanie. Zaślepcy i zwykli obywatele niech raczej mają cię za nadzieję. Tak jak my, bo chociaż widzimy, że masz wątpliwości, to jest w tobie siła, która nadzieje mieć pozwala. Wierzymy w ciebie.

- Dziękuję! - Krak z wdzięcznością spojrzał na Sasankę. Tego mu było potrzeba! Wzmocniony tą porcja otuchy zebrał myśli i siły, szczerymi uczuciami jedno i drugie doprawił i tak zaczął ważyć słowa.

- Ulewnicę naprawić, to nasz cel - zaczął mądrze. - Wiemy od czego się upadek zaczął: od odejścia mężów. Tego nie zmienimy jeszcze długo. Musimy sobie bez wojowników radzić. Naprawmy więc to co można.

- Zgoda!

- W miejsce mądrych i szlachetnych wodzów wdarło się tu zło - ciągnął Krak. - Zły wysłał Ijanion, za Ijanion poszły Sztuczka i Śródka. To one rej wodzą wśród zepsucia. Z nimi trzeba walczyć!

- Zgoda!

- Tylko jak? - zastanowił się wódz zapaleńców. - Obiecaliśmy sobie przecież, że przemocy żadnej tępej i bezmyślnej nie będzie. Wiemy, że zło z Ijanion przyszło. Wiemy, że to owoc Złego, wiemy że słowa od Ijanion płynące to trucizna. Mięśniami zapaleńców ich nie wyrugować, tylko innymi słowami. Zapaleńcy niech się zajmą umarłoszami. To dla nich przeciwnik. Nieżywce? Hm... Dla nich na razie ratunku nie widzę. A najważniejsze, to się Ijanion przeciwstawić. Tylko gdzie tu umysł tak potężny, w tych zgniłych czasach znaleźć?

- Jest taki jeden, co się za błazeńską maską chowa - podpowiedział Świetlik.

- Tak! - Krak szeroko otworzyło oczy. - Stańczyku! Stańczyku! - zawołał przyjaciela i ten się zjawił, choć kazał na siebie poczekać nieco.

- Stańczyku, mam prośbę do ciebie!

- Jaką?

- Wybaw nas od Ijanion!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później