Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - zanim zaczął się czas

Jan Sz. Szarucki


Kpiny z błazna

Przerażenie w oczach, ręce drżące i pot na czole. Takiego Stańczyka jeszcze nie widzieli. Jakby jakiś sąd się nad nim odbywał, jakby go tu o coś oskarżali i za jakieś ciężki zbrodnie na śmierć w mękach chcieli skazać.

- Rozgryzłem cię! - Świetlik naprawdę był zaskoczony, bo dopiero teraz dostrzegł w Stańczyku prawdziwą osobę. - Kryłeś się za tym śmiesznym strojem, za tym rechotem z byle czego i kpiną na ustach. Wiedziałem, żeś nie głupi, a nie wiedziałem, żeś mądry. Dobrze, że Sasanka mamy ze sobą...

- Mężczyźni nigdy za dobrzy dostrzeganiu takich rzeczy nie byli - uśmiechnęła się do Świetlik Sasanka. - A ty, Stańczyku, niczego się nie bój. Nikt cię tu o nic nie posądza przecież. Przeciwnie! Prosimy cię o ratunek!

- Szaleni jesteście! - Stańczyk mimo zapewnień o przyjaźni ciągle drżał.

- Ani my, ani ty nie jesteś szalony. Chciałbyś, żeby cię w tej błazeńskiej czapce widzieli szalonym ale dość tego! - Sasanka nie przestawał się szczerze uśmiechać. - Przebrałeś się pewnie już dawno, co? Dawno i skutecznie, bo nikt nie rozpoznał w tobie wielkiego umysłu. Dzwoneczki, barwne szmatki, krok głupkowaty i mogłeś bezpiecznie po ulicach chodzić. Przyznaj się...

- ...nic przecież tobie nie zrobimy jesteśmy przyjaciółmi! - poparł Sasankę Krak.

Wciąż niepewny błazen rozejrzał się wokół. Wiedział, że się nie wywinie, ale wciąż niechętny był myśli o porzuceniu swej maski.

- Musiałem. Inaczej bym nie przeżył. Mówicie, że Ijanion tylko słowem truje i słowem walczy. Nieprawda! Zanim tu przybyliście, jeszcze rok temu, całkiem sporo mądrych, światłych ludzi chodziło po ulicach. Takich co rozumieli, jakie się rzeczy dzieją w mieście i kto za nimi stoi. Znikali jeden po drugim. Tu wypadek, tam samobójstwo. Ja nie wierzę w takie sploty okoliczności. Przebrałem się za głupca i dlatego żyję.

- Teraz my cię chronimy. Możesz na powrót stać się mądrym!

- A jeśli Ijanion okaże się bytem większej od was mocy? Wtedy zginę!

- Być może! - uniósł się nieco Krak. - Ale pora abyś i ty stał się mężczyzną. Mężczyźni czasem giną, walcząc w słusznej sprawie!

- Ale nie będzie tak źle! - w Sasance jakieś dziwne popędy opiekuńcze się obudziły. - Naprawdę cię obronimy. Ty tylko jedną drobną rzecz zrobisz: pokonasz Ijanion.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później