Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - Przybywamy w pokoju

Jan Sz. Szarucki


Serwer z Rosetty [5]

- Ponieważ wyniki ostatniego kolokwium są zatrważające, zmuszony będę niestety wrócić do omówienia podstawowych pojęć. - Profesor prowadził wykład w starej skórze nawiedzonego archeomatyka. - Proszę pamiętać, że na egzaminie końcowym nie będę stosował taryfy ulgowej, a zwłaszcza nie będę przyjmował tłumaczeń w rodzaju "jestem raczej artystą"! Stylista czy nie, każdy student ma obowiązek znać historię Systemu i podstawowy, matematyczny warsztat programisty. Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi kończyć studiów!

Po sali przeszedł szmer niezadowolenia. Wielu spojrzało na Bartka Gruszkę, ale zdaje się, że tym razem nie zamierzał on ratować sytuacji.

- Od początku: tło historyczne - pociągnął wykładowca, gdy spacyfikowana sala już ucichła. - Nie będziemy wnikać, kto kogo pierwszy zaatakował, kto kogo zdradził i kto z kim był w sojuszu. To nie należy do naszej dziedziny badań. Dla nas istotne jest, że Warszawa miała wątpliwy zaszczyt stać się pierwszą ofiarą Bombardowania Kalejdoskopowego. Czym owo bombardowanie było opowie nam... - Profesor otworzył szybko plik dziennika studiów. - Pan Krzysztof Ochańko. I oby mówił pan z sensem...

- Tak... - Ochańko zaczął dość niepewnie, choć był akurat jednym z lepszych studentów. - Bombardowanie Kalejdoskopowe zawdzięcza nazwę wielowymiarowemu sposobowi ostrzału, mającemu na celu zniszczenie wszelkich przejawów aktywności miasta. Bezpośrednią przyczyną ataku była próba przestawienia polskich systemów energetycznych w całości na kopaliny łupkowe, co zagroziło interesom zarówno wschodu, jak zachodu...

- Polityka nas nie interesuje, panie Ochańko. Proszę wrócić do tematu!

- Yyy... Pierwsza faza dotknęła ówczesną sieć komputerową. Przeprowadzony różnorodnymi technikami cyberatak unieruchomił, jak się szacuje, przynajmniej trzydzieści procent systemów zarządzających infrastrukturą stolicy. Kolejną falę ataku przeprowadzono przy użyciu rakiet EMP. Eksplozje, którym towarzyszyły niezwykle silne impulsy elektromagnetyczne sparaliżowały niemal wszystkie urządzenia elektroniczne w promieniu piętnastu kilometrów od centrum. Ostatnia, kluczowa dla historii faza Bombardowania miała na celu...


Warszawa płonie

- Wystarczy! - przerwał uczony. - Wybronił się pan. O ostatniej fazie opowie... pani Klaudia Cielecka.

- Broń biologiczna, której użyto w ostatniej fazie, wymierzona była nie w ludność cywilną, lecz miała zapobiec odbudowie infrastruktury, zwłaszcza elektronicznej. - Dziewczyna mówiła dość płynnie, mimo wyraźnego zdenerwowania. - Kluczową rolę odegrały szczepy bakterii zwane potocznie "kablowymi", których metabolizm opiera się na substancjach będących składowymi światłowodów. Większość przewodów w Warszawie została przetrawiona w ciągu zaledwie kilku tygodni. Wszystkie fale ataku przetrwało najwyżej pięć procent systemów, trzy procent serwerów i innych urządzeń...

- Tak. Niech pani siada. Jak państwo widzicie, ludzi nie zabito, a tylko pozbawiono ich możliwości przeżycia - Profesor pozwolił sobie na sarkastyczną uwagę. - Poza Bombardowaniem, najważniejszym procesem, który ukształtował współczesną rzeczywistość była E-wolucja. Może pani Skubiszewska zechce nam ten temat przybliżyć...

- Szacuje się, że w momencie Bombardowania ludzka wiedza była już przeniesiona do cyberprzestrzeni w dziewięćdziesięciu pięciu procentach. Pierwotne nośniki, na skutek presji radykalnych ekologów, zostały poddane recyklingowi. Tak więc Sieć stała się jedynym kompleksowym nośnikiem wiedzy.

- Tylko twardziele nie robią backupu! - Bartek Gruszka zaryzykował stary dowcip. Atmosfera przeczyściła się już na tyle, że nawet Profesor lekko się uśmiechnął.

- Dobrze. - Uczony pozwolił usiąść Skubiszewskiej. - Dobrze, ale wspomniała pani tylko o jednym aspekcie E-wolucji, czyli o bezpowrotnej migracji danych do Sieci. Niemniej istotna jest druga kwestia, czyli proces wypierania tradycyjnej informatyki przez inżynierię ewolucji...

Ping końca wykładu znów przerwał Profesorowi w pół zdania. Uczony westchnął tylko, bo nie zdążył wspomnieć o najważniejszym. O programistach i programowaniu. O logice, algorytmach, optymalizacji... O tym, o czym ludzie, na swoje nieszczęście, już nie chcieli słyszeć.

Harmider wypełnił całą aulę natychmiast po skończonym wykładzie. Marta czekała przed wyjściem na siedzącego jak zwykle w pierwszym rzędzie Grzegorza, gdy zaczepił ją uśmiechnięty od ucha do ucha Gruszka.

- Cześć Marta!

- Cześć... - dziewczyna odpowiedziała niezbyt zachęcająco.

- Wiesz, że przenoszą mnie do waszego akademika?

- Wyrzucili cię ze Śródmieścia? Co narozrabiałeś?

- Trochę za bardzo pojechałem po docencie od Netykiety. Jest w komisji lokalowej i nagle okazało się, że mam za niską średnią na Śródmieście. - Bartek Gruszka wydawał się bardziej rozbawiony, niż przejęty zesłaniem. - W każdym razie dzisiaj impreza powitalna. Wpadnij!

- Zobaczę... - odpowiedziała Marta niezobowiązująco, ale bezwiednie odgarnęła ręką włosy z czoła. Mimo całej niedojrzałości, Bartek był łakomym kąskiem dla większości dziewczyn. Przystojny, wysoki, wysportowany. Do tego błyszczał w towarzystwie.

- Czego chciał Gruszka? - zapytał Grzegorz, gdy się już przepchał przez tłumek przy drzwiach.

- Nic, zaprosił mnie na imprezę, a co?

- Aha - zaskoczony Grzegorz nie wiedział, co powiedzieć. - Nic, nic...


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później