Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - Przybywamy w pokoju

Jan Sz. Szarucki


Serwer z Rosetty [13]

- Wiedziałam, że tu przyjdziesz.

- Naprawdę? - oczy Bartka rozszerzyły się. - Skąd?

- Przystojniaki twojego pokroju raczej rzadko interesują się takimi okularnicami, jak ja - Marta mimo woli zagryzła wargi. - Chciałeś przeze mnie dotrzeć do Grzegorza.

- Jesteś pewna?

- Jestem.

- Nic cię nie przekona, że tak nie jest?

- Nie! - odrzekła Marta twardo, chociaż pewnie przyjemnie byłoby poddać się naiwnemu wrażeniu...




Piętro niżej dopiero było kurzu i zaschniętego brudu! Pomieszczenie znacznie mniejsze od głównej serwerowni mieściło tylko cztery szumiące i błyskające szafy oraz stanowisko z archaicznym, wyposażonym w monitor z klawiaturą terminalem.

- Co to jest?! - wyrwało się Matczakowi na widok ekranu.

- Terminal znakowy. Klawiatura. Monitor monochromatyczny. System Unix - profesor, sam pod wrażeniem odkrycia recytował te niemal święte słowa, a Grzegorzowi na ich dźwięk z wrażenia uginały się kolana.

- Kompilator!

- Nie, niezupełnie - uczony ostudził młodzieńczy zapał. - To znaczy jestem pewny, że tędy można by się do niego dostać, ale co z tego? Umiesz posługiwać się klawiaturą? Bo ja nie! To jest urządzenie tak samo niezrozumiałe, jak zapętlone procesy, które pokazywałem wam na wykładach. Tylko ten stary informatyk wie jak obsługiwać terminal. Chociaż i on bardziej powtarza wyuczone rytuały, niż naprawdę wie co robi... To jeszcze nie to!

- Więc trzeba zejść jeszcze niżej. - Matczak zacisnął zęby. Już nie odpuści.


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później