Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - Przybywamy w pokoju

Jan Sz. Szarucki


Serwer z Rosetty [14]

Alarm Czerwony. To nie są ćwiczenia. Zarządzenie wewnętrzne Agencji Bezpieczeństwa Stołecznego.

Do Sekcji Zabezpieczenia Systemu: W trybie natychmiastowym należy nadać wszelkim procesom bezpieczeństwa najwyższy priorytet. Uruchomić globalne programy antywirusowe, antyszpiegowskie, zabezpieczenia portów wejścia/wyjścia i antywłamaniowe. Kwadrat Praga Północ objąć monitoringiem o najdokładniejszych możliwych parametrach. Linie danych funkcjonujące na tym obszarze objąć całkowitą kwarantanną.

Czekać na dalsze instrukcje. To nie są ćwiczenia. Alarm Czerwony.




Profesor i Matczak czuli, jak przez ich głowy przetaczają się potężne programy antywirusowe.

Najdoskonalsze z wypracowanych przez inżynierię ewolucji algorytmów przeciwwłamaniowych wciskały się w każdy zakątek ich prywatnych katalogów, nie bacząc na zdrowie i prawa jednostki. Stan wyjątkowy! W promieniu kilkunastu kilometrów System filtrował każdą myśl, każdy strumień danych, a jeśli mu się coś nie spodobało, miał prawo wszystko doszczętnie wykasować. Taka licencja. Na zabijanie.

W głowie Grzegorza pulsował nie pozwalający się skupić ból. Świadomy, że to z jego powodu System szaleje i że w każdej chwili jego mózg może zamienić się w martwą papkę, włączył wszystkie procedury maskujące, które z myślą o tej chwili od lat udoskonalał.

- Jak się pan czuje profesorze?

- Mnie nic nie będzie - głos uczonego brzmiał pewnie, lecz widać było, że opór kosztuje go wiele. - Zbyt dobrze wiem, jak to działa. A ty?

- Wytrzymam - odrzekł Matczak walcząc z zawrotami głowy. Jeszcze raz pochylił się z latarką nad krawędzią prowadzącego na najniższy poziom przejścia. - Mamy problem. W drzwiach jest zamek szyfrowy. Mechaniczny. Ani go nie obejdziemy ani nie zniszczymy. Na pewno tylko ten człowiek z dyżurki zna kod... Za późno, oni już tam są!

- Przecież musi być jakieś inne wejście! - profesor gorączkowo szukał rozwiązania nie zwracając uwagi nawet na latające po serwerowni zagubione turkawki. Byli już tak blisko...

- Studzienka wentylacyjna! - olśniony Matczak nie zwlekając ubrał cały sprzęt, którego używał, gdy wchodził do kanałów. - Profesorze, niech mi pan pomoże wejść do środka! Niech pan trzyma linkę!


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | następna strona słowiańskie dzieje później