Strona główna || Zanim zaczął się czas || Przybywamy w pokoju
słowianie

Słowianie - Przybywamy w pokoju

Jan Sz. Szarucki


Łyżka dziegciu [1]

Sierpień

Niemcy przekroczyli Odrę 25 sierpnia. Tak jak przekraczali dzień wcześniej, przed tygodniem i miesiącem. Nie o świcie, lecz w słoneczne południe. Nie na czołgach i pojazdach opancerzonych, ale zwyczajnie, jak turyści, w swoich Mercedesach, Volkswagenach i BMW. Najszybciej posuwali się, co oczywiste, autostradami A2 i A4, szybko osiągając rogatki Poznania i Wrocławia. Nie niepokojony przez służby graniczne wycieczkowiec MS Deutschland stał przy nabrzeżu portu w Gdańsku, a tysiące jego pasażerów niespiesznie wylewało się na brzeg. Spore grupy wysiadały z samolotów lądujących na lotniskach Częstochowy, Łodzi i Bydgoszczy.

W Polsce mało kto w ogóle zauważał to zjawisko, a jeszcze mniej ludzi się nim przejmowało. Ot, jadą sobie Niemcy. Może na mecz, może na wycieczkę, a może to tylko tranzyt w drodze do Rosji? Wolno im, w końcu - Jezu! - co takiego nadzwyczajnego. Kręci się pełno Wietnamczyków po Warszawie, Tatarów po Białymstoku i Ormian po Krakowie, to się akurat Niemcami ktoś będzie przejmował.

Zresztą te wszystkie narodowości... Uniwersytet Postępowy już dawno udowodnił, że sztuczne podziały prowadzą tylko do wojen i nieszczęść. Po to wymyślono Unię, żeby raz na zawsze zamknąć gębę tym świrom, którym się blitzkriegi marzyły. Po to się żywność w Europie dotuje, żeby każdemu brzuch zapchać. Wiadomo: kiedy człowiek najedzony to i ochota na wojenki mniejsza.

Część Niemców dotarła już na Górny Śląsk. Niejeden zachwycał się wspaniałą modernistyczną architekturą Oberschlesien, a nieopodal, w Bielsku-Białej, wielu z łezką w oku doszukiwało się korzeni w miejscowych archiwach. Bardzo sympatyczni ci Niemcy. Uśmiechnięci, przyjacielscy i wyjątkowo uczciwi. Skąd te stereotypy się kiedyś brały? Dobrze, że te czasy minęły! Teraz Unia Europejska zapewniała prawo do szczęścia każdemu obywatelowi, niezależnie od koloru skóry, preferencji czy przekonań.

A jakby się jeszcze komuś roiły budowane na cudzym cierpieniu wielkie Serbie, mocarstwowe Polski czy imperialne Francje, to się go sprowadzi na dobrą drogę swobodą. Co drugi kanał w TV instruował od małego jak sobie uprzyjemnić nocne życie. Masz ochotę na dziewczynkę? Dzwoń! Dwie? Też nie ma problemu! Wolisz facetów? Luz! Na ostro, na lateksowo, grupowo? Jak chcesz, jak wolisz, o każdej porze w dowolnym miejscu. Jeszcze mało? Trawki?

Niemcy osiągnęli linię Wisły. W Malborku podziwiali wspaniały teutoński zamek, a w Toruniu cudowne Stare Miasto grodu Kopernika. Wielu z zadumą spacerowało między rozsianymi wzdłuż dolnego biegu rzeki kamiennymi kręgami germańskich Gotów.

Na szczęście dawno już zniknęły te głupie staroświeckie uprzedzenia. Ile się dawniej uczeni nie namordowali, żeby udowodnić jeden drugiemu do kogo jaka skorupa należy. Teraz już - całe szczęście! - wszyscy mieli świadomość, że całe skarby pradawnych plemion to jedna, wspólna europejska historia, w której wszystkie kultury są równe! Bo są przecież!

W końcu zachodni sąsiedzi dotarli na ścianę wschodnią. Do Suwałk, Białej Podlaskiej i Lublina. Do wszystkich odnosili się z szacunkiem i zrozumieniem. Nie narzekali na jedzenie, a napiwki dawali porządne. Wszędzie na uśmiech odpowiadali uśmiechem.

Wrzesień

Pierwszego września, o 4.45 wszędzie między Odrą a Wisłą, między Bałtykiem a Karpatami zawyły syreny i rozdzwoniły się telefony obrony cywilnej. Jakieś archaiczne systemy, nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd zaczęły słać w eter dziwne wezwania.

"Uwaga! Uwaga! Nadchodzi! Ko-ma czterdzieści cztery, ko-ma..."

- Co to jest? - zdziwił się Xavier Kossowski, odpowiedzialny za infrastrukturę informacyjną obszaru nadwiślańskiego.

- Ten stary system obrony zareagował - odpowiedział mu zaśmiewający się Kevin Nowik, kolega z dyżuru. - Tak go zaprogramowali. Według starych kryteriów zostaliśmy napadnięci.

- Kto został napadnięty? - Xavier niewiele pojmował z tej sytuacji.

- No, my...

- Kto my?

- No my, Polacy...

- Kto?!

KONIEC


słowiańskie dzieje wcześniej poprzednia strona | Słowianie wrócili! --